środa, 10 lutego 2010

Wspomnienie

Żydzi z Rypina. Ech, kto o nich jeszcze pamięta? Wydają się być szerzej nieznani. Stosunkowo rzadko chyba wzmiankowani przez współcześnie zainteresowanych judaikami na terenach Rzeczpospolitej. Nie tak „popularni”, jak choćby ci z Janowa czy z Biłgoraju, uwiecznieni przez Isaaca Bashevisa Singera. Powstała o nich – i dzięki nim – Księga Pamięci, ale wciąż nie doczekali się w Polsce na swój temat szerszego opracowania.
Według spisu powszechnego z 1921 roku do pochodzenia żydowskiego przyznało się 2791 mieszkańców Rypina. (Atlas Statystyczny Rzeczpospolitej Polski z roku 1930. podaje, że populacja miasta kształtowała się w tym czasie poniżej liczby 10 000). Żydzi tworzyli tu bogatą, jak na ówczesne warunki, kulturę. Kino u zbiegu dzisiejszych ulic Mławskiej i Piłsudskiego, Koedukacyjną Szkołę Powszechną przy Piłsudskiego, gdzie w tej chwili mieści się komisariat Policji. Istniała biblioteka, działało kółko dramatyczne. W latach 1900-1939 funkcjonowała w Rypinie synagoga, przy obecnej ulicy 21 stycznia. (Ówczesnej ulicy Targowej, określanej mianem "dzielnicy żydowskiej"). Dziś w miejscu bożnicy stoi blok mieszkalny, wzniesiony w latach 1980-tych. Przed jego wybudowaniem, roztaczał się tam pusty plac, na którym wiosną i jesienią stacjonowały często wesołe miasteczka.
Wreszcie trzy kirkuty. Pierwszy wzmiankowany i utworzony około wieku XVIII, a może nawet wcześniej. Znajdował się ponoć w okolicach jeziorka Pijawcz, na peryferiach dzisiejszego Rypina. Według mojej niepewnej teorii ulokowany mógł być w rejonie obecnej ulicy Słonecznej (czyli niedaleko Pijawcza właśnie), gdzie znajduje się osiedle domków jednorodzinnych. Kiedy je budowano – na przełomie lat 1960-tych i 70-tych – podobno u zbiegu z obecną ulicą 11 listopada natrafiono na kości ludzkie. (Jako dziecko słyszałem o tym co najmniej dwukrotnie, ale mam wrażenie, iż zagadnięci wówczas dorośli nie chcieli o tym zbytnio rozmawiać). Może to jakiś ślad, pozostałość owego cmentarza.
Drugi kirkut znajdował się na dostrzegalnym wzniesieniu przy dzisiejszej ulicy Elizy Orzeszkowej – obok dawnej elektrowni – założony w XVIII wieku. Niewykluczone, że po nim, w tym miejscu, zachowały się nieliczne już kamienie. Może są pozostałością macew i ogrodzenia. W latach1980-tych było ich jeszcze więcej, znajdował się tam nawet jeden bardzo masywny okaz. Póki co, stoi tu nadal pomnik, „ufundowany” na okazję 1000-lecia państwa polskiego, hucznie obchodzonego w latach 1960-tych. Do przełomu lat 80 i 90-tych XX wieku znajdował się w sąsiedztwie tego byłego cmentarza drewniany, podupadły domek. Mieszkał w nim – powszechnie tak określany – Olek Strach. Miejski pijaczek, który organizował w tej dawnej ponoć chacie opiekuna kirkutu, libacje alkoholowe. Po śmierci Olka dom został rozebrany. Latem rośnie w tym miejscu wysoka trawa.
Trzeci kirkut ulokowany został przy dzisiejszej ulicy Spokojnej. Podobnie, jak wcześniejszy cmentarz, został zniszczony przez hitlerowców. W tym jednak miejscu – po odnalezieniu kilkudziesięciu fragmentarycznych macew – utworzono na początku lat 1990-tych lapidarium. Dokonali tego, nieżyjący już obecnie, Jan Smoliński i Benjamin Stencel – obaj pochodzący z Rypina. Obecnie lapidarium przy ulicy Spokojnej - pozostawione jakby samo sobie - porośnięte jest niekiedy wysokim zielskiem, a ogrodzenie z bramą dotknięte zostało korozją. W swych początkach prezentowało się jednak okazale. Co ciekawe, zaistniało ono bez rozgłosu. Mało który z mieszkańców wiedział wtedy, że takie pamiątkowe miejsce się pojawiło. Może jedną z przyczyn tego mogła być obawa przed "grafficiarzami" (?).
Fragment macewy został też wmurowany w monument pomnika ku czci mieszkańców Rypina, zamordowanych w tym mieście i jego okolicach przez hitlerowców - w dużej mierze przez niemieckich sąsiadów zorganizowanych w Selbstschutz. (Koloniści niemieccy tworzyli przed wojną liczną społeczność na tych terenach). Z ich rąk zginęli między innymi Żydzi Jakub Anyż, Eliasz Gotlibowski oraz Jakub Kauma. Pomnik znajduje się obok Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej, przy ulicy PCK.
Żydzi rypińscy byli zwykle religijni. Wywodzili swą pobożność z nurtu tradycji chasydzkiej, rodem z Ger (Góry Kalwarii). Na co dzień trudnili się głównie rzemiosłem i handlem. Abram Krawiecki był fryzjerem, Samuel Furgacz (przy ulicy Stary Rynek) i Szmul Pantfil (w Nowym Rynku) zajmowali się krawiectwem, żona tego ostatniego zaś, Gołda, sprzedawała warzywa i owoce. Ale już Arie (Lejbek) Braun był aktywistą syjonistycznym z młodzieżowej organizacji Haszomer Hacair. Bo przed II wojną światową funkcjonowały w Rypinie także żydowskie organizacje społeczne, branżowe i polityczne. Religijni Żydzi z Agudas Isroel i Bundowcy, ale też kilkunastu (kilkudziesięciu?) komunistów z KPP. Rypińscy Żydzi udzielali się ponadto – obok Polaków i Niemców – w radzie miejskiej. Byli pośród nich prawnicy, lekarze i nauczyciele. Niemniej, antysemickie klimaty docierały i tu. W latach 1930-tych pojawiały się na przykład antyżydowskie napisy na murach czy „tradycyjnie” wybite szyby w żydowskich sklepikach.
Holokaust brutalnie zniszczył tę historię rypińską. Żydzi zostali zmuszeni przez niemieckiego okupanta do wyburzenia synagogi (którą wcześniej podpalono). Potem wywieziono ich do gett w Ciechanowie, w Mławie, Płońsku i w Warszawie, najpewniej (przez ich rozproszenie) do innych także. Część z członków gminy, zanim Wehrmacht wkroczył w 1939 roku do Rypina, zdołała uciec na wschodnie tereny Polski (zajęte w międzyczasie przez Sowietów, gdzie przecież nie było i dla nich wesoło). I ich później dopadło jarzmo holokaustu. Rozproszeni przez wojnę Żydzi rypińscy ginęli w Auschwitz-Birkenau, w Treblince, w Bełżcu i w Sobiborze, aby wspomnieć te najbardziej znane miejsca zagłady. Podczas powstania w getcie warszawskim – w kwietniu 1943 roku – zginął Rypinianin Josef Chaim Szołder, członek Żydowskiej Organizacji Bojowej.
Ostatni rabin rypińskiej gminy, Natan Nutkiewicz – społecznik i syjonista, a prywatnie człowiek ponoć życzliwy każdemu – został zastrzelony w Warszawie, przy Umschalplatz, przez ukraińskiego żołnierza. Nie chciał wsiąść do wagonu, którego transport skierowano do Treblinki.
Według relacji Abrahama i Szlamy Dragonów, więźniów Sonderkommando w Birkenau (obaj wywodzący się z Żuromina, miasta oddalonego od Rypina o jakieś 30 km), Żydów z getta mławskiego i płońskiego (Żydów „z naszych okolic”) mordowano w bunkrze I, zwanym inaczej "czerwonym domkiem" oraz w bunkrze II, w "białym domku". Były to prowizoryczne komory gazowe, przebudowane z wiejskich chat na terenie Brzezinki. Można się domyślać, według konkretnych nazwisk, którzy Żydzi z Rypina ponieśli tam śmierć. Bracia Dragonowie wspominali także swojego rypińskiego kolegę z Sonderkommando, Dawida Nencla, który brał udział w tak zwanych marszach śmierci, po ewakuacji obozu. Czy przeżył?
Auschwitz przetrwali między innymi pochodzący z Rypina Abram Pantfil oraz Jakub Silberstein. Obszerna lista Żydów urodzonych czy (przed wojną) zamieszkałych w Rypinie, z krótkimi życiorysami i notatkami na temat ich losów podczas shoah, znajduje się wirtualnej bazie danych Instytutu Yad Vashem. Zwięzłe informacje odnaleźć można również w internetowym zbiorze Muzeum Auschwitz-Birkeanu – tyczącym byłych zarejestrowanych więźniów obozu.
Koszmar „ostatecznego rozwiązania” przeżyło około 280 rypińskich Żydów. Większość z nich wyemigrowała do Izraela.
Nie o wszystkich możliwe jest w tym miejscu wspomnieć, ale historia Żydów z Rypina nie zawsze zakończona była dramatem zagłady. Na przykład Mr. Natan Warsaw (Natan Izrael Warszawski), dżentelmen rodem z Rypina, który bodaj w roku 1913, jako młody człowiek, wyjechał do Stanów Zjednoczonych, należał później do establishmentu tego kraju – zachowały się jego fotki z prezydentem Johnem F. Kennedym.
Jest kilka wspomnień z tamtego czasu spisanych przez rodowitych Rypiniaków. Niestety, albo nie dotarłem do takich, albo zwyczajnie pomijane są w nich wzmianki o żydowskich mieszkańcach. Dlaczego? Tego nie wiem. Może byli to „odlegli” sąsiedzi. Na jednej z fotografii Rypina, wykonanej w okresie istnienia II Rzeczpospolitej, widać jednak charakterystycznych mężczyzn w chałatach i z długimi brodami. Przypadkowe zdjęcie uchwyciło specyficzny ówcześnie krajobraz ludzki. Żydzi po prostu współtworzyli tę rypińską społeczność.

Brak komentarzy: