Jest takie podanie, które głosi, że cynik Diogenes, który mieszkał w beczce, podczas pożaru miasta nie chciał pozostawać bezczynny. Kiedy więc jedni biegali z wiadrami, inni ratowali dobytek i siebie nawzajem, zaczął on turlać swą beczkę po całym zagrożonym terenie.
Skojarzyłem owe kręcenie diogenesowej beczki, gdy spostrzegłem medialne zaangażowanie naszych polityków i ich sztabów w wielką powódź, zwłaszcza teraz, przy okazji kampanii wyborczej. W swej istocie chyba wizyty i wypowiedzi dygnitarzy wśród powodzian i przed kamerami obnażają ich nieudolność albo i niemożność działania. I nie chodzi mi wyłącznie o cynizm. To jakby coś z burleską także powiązanego, już przez same bezproduktywne robienie poważnych min i pompatyczne zapowiedzi.
Churchill powiedział kiedyś, że wojen się nie wygrywa, tylko przegrywa. Ostatecznie polegają one "na współzawodnictwie w nieudolności". Więcej więc jest spraw od polityków niezależnych, aniżeli zależnych na tyle, aby mieli na nie decydujący wpływ, choć oczywiście sami zapewniają, iż rzeczy mają się inaczej. Stąd też owe pozory zaangażowania, to "turlanie beczki" i osobliwa groteska z takowym przedsięwzięciem powiązana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz