„Dlaczego głupiejemy? Czy rozwój cywilizacyjny ogranicza myślenie?”. Pod takim tytułem odbyła się debata na Uniwersytecie Warszawskim. Jakaś wzmianka o tej imprezie pojawiła się także w telewizorze.
Mam raczej konserwatywne podejście do wskazanego problemu. Wydaje mi się bowiem, że głupiejemy tradycyjnie na punkcie kobiet, z awersji do mężczyzn, na widok pieniędzy, sławy, z zazdrości, pod wpływem wiedzy lub władzy, używek i tak dalej. Cywilizacyjne nowinki czy technologie mogą to zjawisko "tylko" urozmaicać albo uwypuklać. Jak na przykład blogosfera, w której ujawnia się nazbyt wiele niedorzeczności i nudziarstwa.
Ale głupota, nie musi być całkowicie pozbawiona ... rozumu. Jej pochwałę wyrażał już Erasmus. „Cokolwiek by tam o mnie powszechnie ludzie mówili – bo wiem ja dobrze, jak to brzydko o Głupocie mówią nawet najwięksi głupcy – ja to, która tu stoję przed wami, ja jedynie, powiadam, tą jestem, co swą boską potęgą bogów i ludzi rozwesela”. A Święte Pismo poprzedza: „Cenniejszą niż mądrość i chwała jest odrobina głupoty” właśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz