środa, 28 lipca 2010

Kicz

Jakąś chwilę temu narobił hałasu w sieci – niczym „szelest spadających papierków” – teledysk, w którym grupa Żydów tańcuje w rytm piosenki Glorii Gaynor „I will survive” („Ja przetrwam”), między innymi w Muzeum Auschwitz i w Theresienstadt. Happening zorganizowała australijska artystka, Jane Korman, która uzasadnia swe przedsięwzięcie nową formą traktowania pamięci tudzież nie omija podobno kwestii samej prowokacji. Jej zdaniem prowokacja należy do jednych z zadań sztuki, co pozwala „wyrazić radość życia i wolność”. Na klipie pamięć tę, jak i radość oraz wolność wyraża 89-letni ojciec artystki, naoczny świadek holokaustu, a także dzieci pani Korman.
Eksperyment ten wywołał pewną falę dyskusji, sprzeciwu i aprobaty w aspektach etycznych. Mnie akcja pani Korman nie bulwersuje, niemniej ubolewam, jako odbiorca, że jej wykonanie unaocznia amatorszczyznę, a co za tym idzie i tandetę również. Zrozumieć mogę, iż w przedsięwzięciu tym chodzi może o spontaniczność i naturalizm, ale jeśli już, to przynajmniej niech Korman nie broni tego od razu, jako sztuki.
Teledysk dostępny na You Tube

1 komentarz:

mcht pisze...

kicz do szescianu

ps. dziadka szkoda, wyglada jakby nie czail juz o co biega...