sobota, 12 marca 2011

Koniec i zaskoczenie

Ktoś mi powiedział, że ludzie na świecie błaznują (dlatego, iż to, co było niegdyś osobliwością zepsutej polityki, wtargnęło do życia codziennego), a to musi się skończyć jakąś tragedią, epidemią "hiszpanki" czy może kolejną światową wojną. Wypowiedź wydała się znajoma. Nie po raz pierwszy usłyszałem takie zapowiedzi końca. Głoszą je raczej tak zwani zwykli ludzie, choć przecież i inteligentni, jak w przywołanym przypadku. Zdają się być jednak one (w "publicznej przestrzeni") dość banalnie traktowane. Zbanalizowane przez ich powtarzanie i niespełnianie, niczym zapowiedzi końca świata.
Przypomniała mi się na tę okazję (nie wiedzieć czemu) wypowiedź Tocqueville’a, kiedy mówi, iż o rewolucji we Francji przed rokiem 1789. niemal wszyscy Francuzi rozprawiali, oczekiwali jej i ją zapowiadali. Kiedy jednak nadeszła, była dla wszystkich zaskoczeniem. 

Brak komentarzy: