Po-lin. Okruchy pamięci. Filmowy dokument o polskich Żydach z wyszukanymi archiwaliami i komentarzami o ich życiu z lat 20-tych i 30-tych XX wieku.
Oglądając zachowane obrazy, twarze ludzi czy fragmenty ich codziennych poczynań, przychodzi na myśl (w sposób naturalny) nadchodzący kataklizm, shoah. Właściwie taka jest też wymowa tego filmu. Ale przecież i zwykła refleksja nie potrafi jakoś inaczej na to spojrzeć. Jakby w tym kierunku jest zdeterminowana. Ba, zdarza się nawet, że kiedy czyta się chociażby o XIX-wiecznej kulturze żydowskiej, krąży już nad tą treścią widmo Zagłady. Musiało się to wszystko tak skończyć …
Istotnie, shoah stanowi jedno z głównych wydarzeń w historii Żydów (dla niektórych jest ono może i najważniejsze przez swój tragizm), grzechem byłoby więc temu przeczyć. Niemniej chodzi o to, czy taka determinująca niejako percepcja nie wykrzywia jednak obrazu „przed-holokaustowego” Żyda, uchwyconego w książce lub przez kamerę i spopularyzowanego na przykład w ciekawym skądinąd filmie Po-lin? To, dlaczego on się wówczas uśmiechał, co przeżywał albo w jakich sprawach zanosił modły nie ma wiele (nic) wspólnego z tą krzywdą i nieszczęściem, które spotkały go podczas Zagłady.
Ale, czy w obecnej chwili możliwe jest inne postrzeganie tych kwestii?
Po-lin. Okruchy pamięci (2008), reżyseria Jolanta Dylewska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz