środa, 9 września 2009

Cynicznie

Przy okazji wznowienia ogólnokrajowej akcji dla wychowywania dzieci bez przemocy, pod nazwą „Kocham nie biję”, przypomniał mi się osobliwy epizod ostatniej kampanii. Jedna z „twarzy”, promujących wtedy „Kocham. Nie biję” (w pełnej wersji z dodatkiem: „Kocham. Reaguję. Kocham. Mam czas. Kocham. Nie krzyczę”), wygadała się zaraz potem, w jakimś wywiadzie prasowym, że ma wiele obowiązków w telewizji, więc i możliwości jej brakuje na kontakty z dzieckiem. I podczas, gdy ona robi karierę, niania albo babcia urzędują przy dzidziusiu.
W programie telewizji śniadaniowej, na okazję tej obecnej już akcji medialnej, zastanawiano się, czy rozpoznawalna twarz, aktora lub piosenkarki, wywieszona przykładowo na ulicznym billboardzie, zwiększa refleksję u pospolitego przechodnia. Oczywiście, że zwiększa. Odpowiedź wymyka się nawet spod szablonu scenariusza. ”Jakimże udręczeniem są ci wielcy artyści i w ogóle ludzie wyżsi dla tego, który ich wreszcie przejrzał na wylot” – dawno już temu zorientował się Nietzsche.

Brak komentarzy: